<title_newspaper="Zielony Sztandar">
<title_article="Nie t droga obywatelu Hiszman">
<author_1=J. Kamykowski>
<language=pl>
<style=press>
<year="1954">
<month="4">
<date=1954-04-12>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>

W pierwszych dniach stycznia br. gminny penomocnik Ministerstwa Skupu z Tuchowa, pow. Tarnw, woj. krakowskie, zarzdzi oglnogromadzkie zebranie w Piotrkowicach. Celem tego zebrania miao by uzgodnienie terminw dostaw ywca i mleka. O oznaczonej godzinie zebrali si w szkole chopi, chodzio przecie o istotne dla kadego sprawy. Niestety przedstawiciele delegatury i gminny penomocnik Ministerstwa Skupu nie przybyli do szkoy, lecz ulokowali si u Marcina Orczyka i przy kieliszku rozplanowali kto, kiedy i ile ma dostarczy mleka i ywca. Rzecz zrozumiaa, e alkohol wyzwoli fantazj, wic i z fantazj dokonano rozdziau. Tym, ktrzy mieli tuczniki ju do odstawy, wyznaczono terminy pne, a od innych domagano si, by prosiaki zamieniy si w dorose sztuki. Zdarzyy si wypadki, e waciciele wysokocielnych krw mieli wysze wymiary dostaw mleka przed ocieleniem krw ni po. No, a i z podstaw wymiaru te si mylili. Jednym ujli ziemi drugim dodali.
Z innymi gromadami penomocnik Ministerstwa Skupu nie robi sobie tyle kopotu. Zrobi rozdzielnik przy biurku i przy pomocy dzieci szkolnych wypisa zawiadomienia dostaw. Nic te dziwnego, e po takim rozdziale posypay si od chopw odwoania.
W tym czasie wyjechaem do Warszawy w sprawie budowy szpitala i szkoy. Bdc w NKW ZSL zostaem zapytany przez kol. sekretarza Ozg Michalskiego o spraw dostaw ywca. Szczerze opowiedziaem wic o metodzie rozdziau obowizkw. W kilka dni pniej na interwencj NKW ZSL przyjechaa inspekcja z Ministerstwa Skupu. Tak si jednak zoyo, e nie byem wtedy obecny w gromadzie. Skorzystali wic z tego gminni biurokraci i zamiast samokrytycznie oceni swoje postpowanie, spreparowali na mnie jako korespondenta skarg, w ktrej nie brako oszczerstw.

</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>

	
